niedziela, 4 grudnia 2011
Haha ;] Co za dzień...Najpierw przez dwie godziny zbierałam pieniądze dla Caritas przed kościołem z koleżankami z klasy, później do domu, a następnie na łyżwy <3. Kocham jeździć na łyżwach, chociaż moja jazda nie jest "perfekcyjna". No cóż, nie mogę być ideana we wszystkim (jak niektórzy myślą -.-"). Szkoda tylko, że jak tylko zasnę, to będzie poniedziałek, najgorszy z możliwych dni. Po pierwsze jest pierwszy po weekendzie, więc wiadomo, że nie chcę mi się wstać. Po drugie, osiem lekcji to trochę przesada. Nauczyciele mają pretensje, ze nie uważamy, no ale jak uważać, kiedy na ósmej lekcji my już odlatujemy?! Po trzecie, po lekcjach od razu jest zebranie wolontariatu - jakieś pół godziny. Po czwarte, wrócę do domu gdzieś o 16.45, a na 17.00 jest siatkówka, więc mega się spóźnię, nawet jeśli tylko wpadnę do domu i wezmę nakolanniki... No i jeszcze nie zdążyłam wspomnieć o sprawdzianie z chemii o.O.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz